Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 sierpnia 2013

Zielnie



Może to spokojny, słoneczny poranek, może w sąsiedztwie nastrój żniwnej powagi a potem świętowania, może potrzeba dystansu i oddechu... w każdym razie postanowiłam przypomnieć sobie, jak to z Zielną bywało i czy jeszcze bywa...

Ze spaceru z psem przyniosłam krwawnik, miętę, lebiodę, koniczynę, jarzębinę, stokrotki, babkę i bławatki, a także kilka traw i kwiatów, które nie do końca znam, ale do ziela zawsze się dawało... Z ogrodu dołożyłam koper, melisę, lawendę i czarny bez, kłosy zboża jeszcze kiedyś dostałam od sąsiada (zdążyłam w ostatniej chwili przed kombajnem)...


Brakło mi jabłka zatkniętego na patyk, ale za to był urok zabytkowego kościoła w pobliskiej Binarowej, aż kipiącego od ornamentów, zabytkowych mebli i przede wszystkim malowideł, z których najmłodsze pochodzą z - bagatela - 1670 r. (sic!)... i był zamiast homilii niemalże wykład z historii sztuki - o Zaśnięciu NMP wyrażonym w Ołtarzu Mariackim w Krakowie, przeplatany opowieścią z Aurea legenda Jakuba de Voragine.. Aż się chciało zostać dłużej w drewnianej ławie pośród ścian do ostatniego wolnego fragmentu ozdobionych... Ale wtem orkiestra zagrała i parsknęły konie ze wstążkami kolorowymi przy łbach, starostowie dali młodzieży znak do wymarszu z wieńcem i powagę i zadumę nad sprawami ostatecznymi, namacalnymi prawie dzięki malowidłom biblia pauperum, przerwała dożynkowa radość życia...


Takie oto letnie pomieszanie sacrum profanum, kolorami i zapachami ziela przybrane...



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Tea time :)

Zapasy na zimę u progu lata :)
Nie mogę dojść do ładu z księżycem - według jednego kalendarza pełnia to czas ogrodowego odpoczynku, inny każe ścinać zioła... Idąc na kompromis - ponieważ czas, gdy księżyca przybywa generalnie ziołom służy - przecinkę uskuteczniałam przez ostatnie dni aż do wczoraj, dziś odpoczywam... Suszą się pierwsze partie melisy i mięty dwojakiej - tej tradycyjnej i tej z posmakiem cytrynowym. Będą w sam raz solo i w mieszankach - w tym roku zamierzam spróbować też ziołowo - owocowych. No i bez mi nie dał przejść obok siebie obojętnie, więc pachnie w całym domu schnąc na zimową herbatkę, świetną na smak, aromat i na gardło :)


A skoro już o bzie mowa, to obowiązkowy czas spróbować kwiaty czarnego bzu w cieście naleśnikowym. Ja zrobiłam tradycyjne ciasto na słodkie naleśniki, takie właściwie bez przepisu,  posługując się głównie miarą "na oko":

Do herbaty albo i do kawy :)
- 2 szklanki mleka,
- szklanka gazowanej wody mineralnej
- jajko
- trochę (2 - 3 łyżki) oleju
- 2 łyżki cukru i cukier waniliowy
- mąki "ile zabierze", czyli pewno ok. 2 szklanek :) po czym zamoczyłam kiście kwiatków i opiekłam z obu stron. Pycha!



niedziela, 29 stycznia 2012

Ziołowy slow life

Ta moja nowo odkryta pasja zatrzymywania się nad przyjemnościami codzienności, kulinarnego eksperymentowania i delektowania się smakami życia, ma swój pewien ukryty wymiar - od pewnego czasu do całkiem niedawna sporo miałam zbyt szybkich dni, zbyt krótkich nerwów, zbyt pośpiesznych i niekoniecznie zdrowych posiłków, za to zdecydowanie zbyt dużo pracy i zbyt dużo kawy... Z wrodzonym sobie optymizmem twierdziłam, że to chwilowe, że sobie z tym poradzę i że zwolnię... no i właśnie poradziłam sobie i zwolniłam, jest cudownie i piję znacznie mniej kawy (za to lepszej;) ale... mój żołądek potrzebuje chyba na regenerację więcej czasu niż reszta mnie. Na szczęście mam od Taty receptę na napar z mieszanki ziołowej stosowanej przy wszelkich schorzeniach żołądkowo-jelitowych - pisaną jeszcze na maszynie, wielokrotnie stosowaną w rodzinie i zawsze skuteczną. Słowo "wszelkich" w nazwie faktycznie oznacza "wszelkich". Przydała się dziś zatem waga, moździerz i zapasy ziół. Slow life tea time:)

Na szczęście ziół w Rozembarku dostatek :)
Do sporządzenia naparu potrzebujemy:
- siemię lniane (Semen Lini)- 50 g
- rumianek (Anth. Chamomillae) - 25 g
- liść mięty pieprzowej (Fol. Mentae Pip.) - 10 g
- liść dziurawca (Hb. Hyperici) - 10 g
- ziele tysiącznika (Hb. Centauri) - 5 g
- liść melisy (Hb. Melissae) - 5 g

Przepis nakazuje, by łyżeczkę od herbaty (kopiatą) tych ziół wsypać do garnuszka i zalać 1 szklanką przegotowanej ciepłej wody. Podgrzać nie dopuszczając do wrzenia przez 2-3 minuty. Przecedzić. Gdyby dużo wody wyparowało - dodać wody przegotowanej, ciepłej, tak aby było przynajmniej 3/4 szklanki naparu. Pić na czczo, między posiłkami i przed snem. Jednak sprawdziliśmy, że gdy slow life musi mimo wszystko przyspieszyć, sprawdza się także zaparzenie większej ilości ziół w mniejszej ilości wody i rozcieńczanie ciepłą wodą przed spożyciem, a ostatecznie zamiast gotowania zalewanie wrzątkiem. Taki slow life w wersji fast. Też pomaga :)