Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zasypane :)

Latem zaspy cukrowe
topnieją szybko
ale zostawią na zimę 
letni smak 
porzeczek :)


 

Nalewka z czarnej porzeczki:
- 1 kg czarnej porzeczki
- 8 ładnych liści porzeczki
- 1 kg cukru
Zasypać warstwami w słoju, zakręcić i zostawić na 1,5-2 tygodnie (może być w słońcu), aż puści sok. Zalać 0,5l spirytusu i 1l wódki i zostawić na 6 tygodni (nie na słońcu). Po tym czasie przecedzić, rozlać do butelek i trenować cierpliwość do zimy.

wtorek, 8 lipca 2014

Energia!

Na koniec sezonu truskawkowego
nowa energia do działania :)

W zasadzie nie potrzeba słów
...
100 % truskawek :)



Nalewka truskawkowa:

po przetestowaniu różnych wersji przepisów stawiam na najprostszy: zalewam truskawki procentami (około 55%), po 3-4 dniach zlewam i zasypuję owoce cukrem, po kolejnych kilku dniach zlewam ponownie, łączę i dodaję niepełną łyżeczkę kwasku cytrynowego rozpuszczonego w małej ilości ciepłej wody. Nie musi stać długo. Zresztą, trudno, żeby ustała :)

poniedziałek, 2 września 2013

Smak końca wakacji

...najbardziej intensywny
 na leśnych ścieżkach Rozembarku i beskidzkich szlakach...
końcem lata zamknięty w pierogach,
ale
zatrzymany też na zimę
drzemie w dżemie
oraz 
leżakujący w nalewce
w sam raz 
na przedwiośnie
:)



Nalewka jeżynowa:
- 1 l jeżyn
- 0,75 kg cukru
- 0,25 l spirytusu
- 0,5 l wódki

Owoce zasypujemy cukrem i zostawiamy na 10 dni w słonecznym miejscu (od czasu do czasu można wstrząsnąć). Po tym czasie dodajemy spirytus i na 10 dni przenosimy w ciemne miejsce. Następnie zlewamy nalewkę a owoce zalewamy na 7 dni wódką, po czym ponownie zlewamy i łączymy z nalewką zlaną poprzednio. Zostawiamy cierpliwie na 6 miesięcy, aż leżakując nabierze pełni smaku.

niedziela, 28 października 2012

Gruszkówka dla cierpliwych

No i spadł pierwszy śnieg w Rozembarku i pierwszy przymrozek nos poszczypał, gdy walczyłam z zamrożonym samochodem... Dzień w sam raz na kuchenne eksperymenty - tym razem postanowiłam zrobić placek z jabłkami inaczej niż zwykle: inspiracją był przepis z Siedliska, na ciasto bez jajek, za to z mąką ziemniaczaną. Efekt kruchością zadziwiający :) Ale o śniegu i zimie zaczęłam, więc do rzeczy... zaczęłam przegląd zapasów i przepisów rozgrzewających, i przypomniałam sobie, że niemal zapomniałam o gruszkówce! Może i dobrze, że zapomniałam, bo nie kusi w ten sposób, a gotowa będzie dopiero za mniej więcej pół roku, ale pamiętać pasuje, kiedy sobie o niej przypomnieć i jak ją ewentualnie powtórzyć :)
Gruszkówka zatem w proporcjach następujących:

- 4 gruszki obrane i pozbawione gniazd nasiennych, pokrojone w cząstki,
- 0,5 l spirytusu,
- 0,5 l wody.

Głosy odnośnie cukru na nalewkowych forach różne, przychyliłam się zatem do zdania, że można go dodać na każdym etapie, nie zdecydowałam się też na cynamon, dodam ewentualnie po pierwszym zlaniu. Tylko kiedy to? Skoro już zdążyłam zapomnieć, postawić ją musiałam około 2 tygodni temu... Ustalmy zatem, że 3 miesiące miną w połowie stycznia, wtedy zlać ją trzeba i przefiltrować, i znów odstawić na 3 miesiące... Jak mawiali starożytni - cierpliwość jest cnotą, przechodzimy na czas zimowy (hmm.. może cytrynowy?) A gruszkówką uczcimy przejście na czas letni :)

No to czekamy...

poniedziałek, 6 lutego 2012

Cytrynowy zawrót głowy ;)

Uwaga - tylko dla dorosłych: na specjalne życzenie, bez zbędnych słów - podaję przepis na cytrynówkę:

Potrzebujemy:
- 6 cytryn
- 2 szklanki cukru
- 1 litr wody
- 1 litr spirytusu (96 %)

Cytryny kroimy w plasterki (razem ze skórką), zasypujemy cukrem, zalewamy spirytusem i wodą. Zostawiamy do następnego dnia. Wstrząsamy, przecedzamy przez gazę, i właściwie możemy konsumować :)

Moje zdrowie!

W dniu moich imienin życzę sobie (i wszystkim) by święta Dorota faktycznie wypuściła skowronka za wrota!