Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2013

Okruszki pierwszej majówki

Po dość długiej blogowej nieaktywności byłoby co fotografować i byłoby o czym pisać. Po mocno pracoholicznym kwietniu maj zapowiada się niestety jeszcze bardziej pracoholicznie, całe szczęście że jest działka i jest ogród i jest las i oczy wreszcie można do słońca mrużyć. A jeszcze większe szczęście, że była wreszcie okazja oddech złapać w doborowym towarzystwie, przy trunkach doborowych rozmaitych i przy grillu nowym doborowym... Można by zatem fotografować i opisywać mięska marynowane rozmaicie, pachnące ziołami warzywka i rozpływające się sery, można by rozwodzić się nad bukietem smaków procentowych specjałów z okolicy, można by tym bardziej, że wśród nas i tacy, co o jedzeniu pisać lubią i tacy, co lubią na świat zza obiektywu patrzeć. No można by... ale przyjemniej o wiele spędzić trzy dni ot tak po prostu... niespiesznie grillując, degustując, smakując, spacerując powoli, no i sprawdzając, czy po latach wersje przeżytych wspólnie historii wciąż się zgadzają (tak, zgadzają się :), o tym co jest gawędząc i o tym, co chcielibyśmy, by kiedyś było... Fajnie byłoby, gdyby czasu więcej było, więc może dobrze na koniec pierwszej majówki zrobić małe postanowienie, by takich chwil oddechu szukać jak najwięcej :)

Żeby jednak nie było tak całkiem bez przepisów i bez fotografowania (choć niewiele do fotografowania zostało), na koniec majówki zostały dosłownie okruszki po placku na majówkę w sam raz odpowiednim, bo szybkim w miarę w przygotowaniu, a dobrym zarówno do kawy na werandzie jak i do plecaka dla tych, którym by się chciało weekend spędzać aktywniej.

Potrzebujemy:
- 4 jajka
- 1 szklankę cukru (niepełną)
- 2/3 szklanki oleju
- 2 szklanki mąki
- łyżeczkę sody
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżeczki cynamonu
- 4 starte jabłka (jeśli są małe, daję 5-6)
- po słusznej garści orzechów włoskich i migdałów


Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę i olej a następnie pozostałe składniki, mieszamy, wylewamy na blachę i pieczemy - w moim piekarniku ok. 50 minut. Akurat w sam raz dla wchodzących do domu gości :)



sobota, 22 grudnia 2012

Bakaliowych Świąt!

Rozembark niespiesznie szykuje się na Święta. W tym roku postanowiliśmy nie przejmować się tym, że nie wszystkie zakamarki będą odkurzone, nie wszystkie przepisy będą wypróbowane, nie wszystkie plany zrealizowane... Spokój przede wszystkim :) Spokojnie zatem sprzątamy, przygotowujemy naszą część wigilijnych potraw, pakujemy prezenty, obmyślamy system na choinkę, która ostoi się przed psem i kotem... No i próbujemy, jak się udał keks :) Keks to nasze tradycyjne bożonarodzeniowe ciasto, jesteśmy fanami bakalii, a w te Święta bakalie to podstawa: pyszne, zdrowe, kolorowe - takie jak powinno być Boże Narodzenie :) Czego sobie i wszystkim Rozembark życzy :)


A oto podpatrzony w Country przepis na świąteczny keks:
Potrzebujemy:
- kostkę masła
- szklankę cukru
- cukier waniliowy
- 4 jajka
- kieliszek rumu
-1 i 1/2 szklanki mąki
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- ok. 2 szklanek bakalii: suszonych śliwek, moreli, żurawin, daktyli, orzechów, skórki pomarańczowej, rodzynek...

Rodzynki przelewamy na sitku wrzątkiem, wsypujemy do miseczki i zalewamy rumem. Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem, gdy zrobi się puszyste dodajemy cukier waniliowy i po jednym jajku, następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i rum z rodzynek. Na koniec wsypujemy oprószone mąką bakalie. Pieczemy ok. godziny. Gotowy keks przyozdabiamy lukrem, czekoladą lub cukrem pudrem. Jeszcze raz wszystkiego pysznego na Święta!

ps. Margot dziękujemy za dekoracje :)

piątek, 17 sierpnia 2012

Urodziny, Urlop i inne Uroczystości

Zresztą, nieważne jakie, nieważne czy uroczystości. Każdy dzień przynosi chociażby drobne okazje do świętowania, lato świętujemy w Rozembarku po prostu - że jest :) Ale że każdego dnia - zwłaszcza upalnego - nie chce się stać przy upalnym piekarniku, przerzucamy się na wakacyjny torcik owocowy
z galaretkami
:

Kolorowe owocowe :)

Potrzebujemy:
- biszkopty (no chyba że pieczemy biszkopt;),
- jabłka (ok. 1 kg), - jogurt naturalny, 
- 5 galaretek (np. zielona, żółte i czerwone),
- owoce na wierzch. 


Wykonanie proste, tyle że kilkuetapowe. 2 galaretki, np. żółte, rozpuszczamy w jednej porcji wody (czyli 0,5 litra) i czekamy aż wystygną i trochę zgęstnieją. Jabłka kroimy w talarki lub ścieramy na grubych oczkach tarki, przesmażamy i wsypujemy do nich galaretkę (np. zieloną). Gdy przestygną wykładamy na ułożone w tortownicy biszkopty i wkładamy do lodówki. Na tężejące jabłka wylewamy jogurt naturalny zmiksowany (bądź roztrzepany) z galaretkami żółtymi i znów wkładamy do lodówki. W tym czasie stygnąć już mogą i gęstnieć galaretki czerwone, a my śmigamy do ogrodu po owoce na wierzch. Układamy je na jogurtowej warstwie, zalewamy galaretką i znów czekamy aż stężeje. Oczekiwanie wymaga cierpliwości, na szczęście jedzenie niekoniecznie :)

PS. 2 dni temu minęła 100 rocznica urodzin Julii Child - amerykańskiej kucharki, która w Stanach spopularyzowała francuską kuchnię. Nie posiadam jeszcze jej książki kucharskiej, nie jest też moją ikoną, nie wspominając, że nie byłaby pewnie zachwycona niezbyt skomplikowanym poziomem kuchni rozembarkowej. Ale film Julie&Julia - historia Julii Child i Julie Powell, która postanowiła zmierzyć się ze wszystkimi przepisami Mastering the Art of French Cooking - to jeden z sympatyczniejszych filmów jakie obejrzałam (i nie tylko o gotowaniu :). Polecam gorąco wznosząc toast za obie Julie :)

wtorek, 10 lipca 2012

Najszybsze ciasto owocowe...

...bo brak mi trochę czasu, gdy trzeba zebrać maliny, zakisić pierwsze ogórki no i jeszcze trwać w ekscytacji  Psem :) Zatem gdy na przykład lato ściąga gości proponuję wykorzystać:

-4 jajka
-1 niepełną szklankę cukru
-opakowanie cukru waniliowego
-kostkę masła
-2 niepełne szklanki mąki
- łyżeczkę proszku do pieczenia
-garść owoców wszelakich :)

Roztapiamy masło i czekając, aż wystygnie udajemy się do ogrodu po świeże owocki :) Następnie miksujemy jajka z cukrami, dodajemy przestudzone masło, mąkę i proszek do pieczenia. Wykładamy do foremki, na wierzch wysypujemy owoce. Od początku miksowania do wsadzenia do piekarnika nie mija nawet 10 minut :)  Od wyjęcia z piekarnika po ok. 45 minutach do pustej blaszki też zazwyczaj czas jest rekordowy, ale o to chodzi!

Wersja malinowo-porzeczkowa :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Marchewkowo-bakaliowa energia

Słodycze to coś, co mieszkańcy Rozembarku jak tygrysy lubią najbardziej. No może z wyjątkiem paru innych rzeczy :) Tak czy owak zimową porą gimnastykujemy się trochę mniej, a apetyty te same albo i większe, postanowiliśmy zatem postraszyć się nawzajem zakupem wagi łazienkowej, a wcześniej jednak opracować alternatywę do ptasiego mleczka (swoją drogą za każdym razem, gdy je jemy, nie możemy wyjść z podziwu nad jego nazwą...), czekolad i ciach... I tym sposobem zagościło w naszym menu ciasto marchewkowe z bakaliami, do którego potrzebujemy:

- 3 jajka
- 1 i 2/3 szklanki cukru
Marchewkowa moc:)
- 2 szklanki mąki
- 1/2 szklanki oleju
- 3 szklanki drobno startej marchewki
- czubatą łyżeczkę cynamonu
- 2 łyżeczki sody
- pół łyżeczki soli
- 1/2 szklanki rodzynek
- 2/3 szklanki orzechów i migdałów
- 2 łyżki kandyzowanej (lub świeżej) skórki pomarańczowej 
- cukier puder do posypania ciasta

Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy do nich stopniowo mąkę wymieszaną z sodą, cynamonem i solą oraz olej. Ciasto łączymy z marchewką i na koniec z bakaliami i pieczemy około godziny. Smakuje trochę piernikowo, a ładuje akumulatory na całkiem długo. Przepis odnalazłam jako "zimowy", ale mam wrażenie, że świetnie sprawdzi się również w letnich plenerach :)